
Kiedy się wypełniły dni
i przyszło zginąć latem,
prosto do nieba paszczęki czwórkami szły
Kaczęta z Poznańplate
Kolejka do Dema była na jego stoisku jak zawsze dłuuuga, więc w pierwszej chwili Jakub spuścił mnie na drzewo. Ale ja – jak zły szeląg – powróciłem, gdy przyfilowałem, że się poluzowało. Wysłuchał tematu, widać nie w smak mu było poddawać się bez walki. Ale w końcu pękł. Cóż mogę powiedzieć: smoki i ludzie mają jedną wspólną przywarę – lubią skarby, z naciskiem na złoto 😉
Gdy już dobiliśmy targu ruszyłem na dalsze łowy, a Dem zaczął swoją pracę. Gdy wróciłem po kilkudziesięciu minutach miałem do odbioru maszerujące odważnie ku zagładzie ptactwo. Podobno pieczone gołąbki same nie lecą do gąbki, ale już żywe kaczki (do złudzenia przypominające kurczaki) czemu nie?
Aby zapewnić jak najlepsze wrażenia, korzystamy z technologii, takich jak pliki cookie, do przechowywania i/lub uzyskiwania dostępu do informacji o urządzeniu. Zgoda na te technologie pozwoli nam przetwarzać dane, takie jak zachowanie podczas przeglądania lub unikalne identyfikatory na tej stronie. Brak wyrażenia zgody lub wycofanie zgody może niekorzystnie wpłynąć na niektóre cechy i funkcje.